Nie chcemy wychowywać dzieci, które są najlepsze. Chcemy wychowywać dzieci, które wiedzą, że są wartościowe.
Przez wiele lat myślałam, że dobre wyniki są dowodem tego, że jestem coś warta.
Dobra ocena – jestem dobra.
Najwyższa średnia – jestem lepsza.
Pochwała – robię coś dobrze.
Tylko że bardzo łatwo z tego zrobić prosty mechanizm:
„Jestem wartościowa, kiedy osiągam.”
A co wtedy, kiedy nie jestem najlepsza?
Kiedy ktoś dostaje lepszą ocenę?
Kiedy czegoś nie potrafię?
Kiedy popełnię błąd?
Kiedy mój pomysł się nie uda?
Czy wtedy moja wartość się zmniejsza?
Nie.
A jednak mam wrażenie, że dzieci bardzo często uczą się czegoś zupełnie innego.
Że trzeba być szybszym.
Mieć lepsze wyniki.
Wygrywać.
Być grzecznym.
Spełniać oczekiwania.
I dlatego w Ferajnie chcemy patrzeć na dziecko trochę inaczej.
Nie przede wszystkim przez pryzmat tego, jaki wynik osiągnęło, ale przez to:
- czego się nauczyło,
- czego spróbowało,
- co je zaciekawiło,
- jak poradziło sobie z trudnością,
- czy potrafiło poprosić o pomoc,
- czy umiało współpracować,
- czy potrafiło wyciągnąć wnioski z błędu.
Bo może najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy moje dziecko jest najlepsze?”
Tylko: „Czy moje dziecko wie, że jest wartościowe – również wtedy, kiedy coś mu nie wychodzi?”
To jest jedna z rzeczy, które chcemy budować w Ferajnie.
Miejsce, w którym dziecko nie musi być lepsze od innych, żeby czuć, że jest wystarczająco dobre.
A Wy?